Walentynki, czyli Dzień Zakochanych, obchodzone są w dniu patrona zakochanych - św. Walentego - przypadającym na 14 lutego. Aby uatrakcyjnić ten dzień, w wielu krajach obchodzi się go bardzo uroczyście, zwłaszcza wykorzystując nadarzającą się okazję, aby móc wybranej i ukochanej osobie przesłać upominek świadczący o uczuciu do niej skierowanym. Istnieje na ten dzień wiele wróżb i wierzeń, które mają ukazać jaka będzie przyszłość, co los przyniesie i kogo nam wybierze jako partnera wspólnego życia.

W odkryciu i zrozumieniu prawdziwej miłości pomogą nam walentynkowe wróżby (by stachoo )
Znaki i symbole, które jakoby miały pochodzić od losu tratowane były poważnie, a wiara w moc, jaką ma ten niezwykły patron i dzień sprawiała, że odpowiedź na pytania jest prawdziwa. Jedną z takich wróżb było wróżenie z ptaków. Tego dnia młode dziewczęta uważnie obserwowały przelatujące i pojawiające się wokół nich ptaki, aby wróżyć jakiego męża los im przeznaczy. Pojawienie się jako pierwszego rudzika miało zwiastować, że mężem będzie marynarz. Wróbel ukazujący się jako pierwszy, przez niektóre panny był chętnie widziany, przez inne zaś niemile.
Chciały go zobaczyć zwłaszcza dziewczęta, które oczekiwały szczęśliwego pożycia w małżeństwie, i od przyszłego małżonka nie wymagały bogactwa. Te, które liczyły na dostatki i zamożność, nie licząc na uczucia oczekiwały na pojawienie się jako pierwszego łuszczaka. Do wróżb można było wykorzystać także nasiona różnych roślin. Najczęściej były nimi nasiona konopi lub ziarna ryżu, które znajdowały się w lnianym woreczku. Dziewczęta biorące udział w takich wróżbach wyjmowały garść nasion z woreczka i wyrzucały je za siebie do znajdującego się tam dużego naczynia z wodą.
Mówiły przy tym odpowiednią formułkę, coś w rodzaju zaklęcia, zwracając się w nim bezpośrednio do nasienia, które zasiane miało urosnąć na brzegu i pozwolić ukochanemu przyjść do dziewczyny i ją poślubić. Wyrzucone nasiona wpadały do wody układając na jej powierzchni jakieś kształty. Domyślano się z nich różnych rzeczy, na przykład liter czy różnych przedmiotów. Gdy wzór przypominał jakąś literę miała ona być pierwszą literą imienia ukochanego lub przyszłego męża.
zory mające kształty przedmiotów określały jego zawód, mówiły też o czekającym dziewczynę losie – gdy pojawiał się wzór w kształcie buta, przyszłym mężem miał być szewc, gdy strzała – myśliwy, a wzór przypominający dom oznaczał dostatek i bogactwo.
Wiele dziewcząt było ciekawych, jak może wyglądać ich ukochany. Te najbardziej niecierpliwe, w przeddzień świętego Walentego przygotowywały sobie ziele krwawnika pospolitego i kładły go pod poduszkę. Przed zaśnięciem, aby wróżba się spełniła musiały jeszcze trzykrotnie wypowiedzieć wierszyk skierowany do Świętego Walentego, w którym prosiły go o moc pojawienia się we śnie przyszłego wybrańca i dokładnego ujrzenia jego twarzy. Kładły się spać, głęboko wierząc, że ukochany im się przyśni. I chyba tak musiało być w wielu przypadkach, gdyż wkrótce pojawiało się w kościołach wiele zapowiedzi, a na święta wielkanocne wiele par zawierało związki małżeńskie.
Z ciekawostek związanych z Dniem Zakochanych łączy się wiele informacji przekazywanych ustnie i znajdujących się w formie pisemnej i graficznej jako źródła historyczne. Jedną z takich jest uznanie za pierwszą walentynkę wiersza miłosnego napisanego do żony w związku z dniem świętego Walentego w 1415 roku. Wiersz wysłał przebywający w więzieniu londyńskim Tower Książę Orleanu Karol. Był on w związku z tym pierwszym nadawcą takiej walentynkowej kartki. Z kobiet pierwszą walentynkową kartkę wysłała przed świętem Walentego w 1477 roku Margery Brews, umieszczając na niej wiersz miłosny, który sama napisała. Kartkę i list wysłała do swojego narzeczonego, sprawiając mu tym niewątpliwe zaskakujący prezent.
Król Henryk VIII podarował jednej ze swoich sześciu żon – Annie Boleyn – jako upominek, zresztą dość kosztowny i do dzisiaj uchodzący za najsłynniejszy walentynkowy prezent, jabłko mające na wierzchu różowy lukier i znajdujące się w szkatułce wykonanej z hebany i ozdobionej perłami. Początkowo kartki walentynkowe wykonywane były ręcznie, z czasem jednak, w miarę wzrostu popularności tego święta, rozpoczęła się ich produkcja maszynowa. W 1848 roku pojawiła się pierwsza taka kartka pochodząca z firmy założonej przez pannę Esther Howland w celu produkcji walentynkowych kart. Firma znajdowała się w Worcester w stanie Massachusetts.
Kolejna ciekawostka dotycząca walentynkowych kartek podaje ze najdroższa z nich oszacowana została na 250 tysięcy dolarów. Była wykonana z litego złota, zawierała diamenty i szmaragdy, a wręczona została Marii Callas od Arystotelesa Onasisa.